Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czas na zmianę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czas na zmianę. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 stycznia 2012

Ostatnia pomoc


Na pewno pamiętacie, że waszym obowiązkiem jest udzielenie pierwszej pomocy osobom poszkodowanym w wypadkach. Z doświadczenia jednak wiem, że podczas kursu na prawo jazdy, wywód instruktora na ten temat, jest mniej więcej tak dokładny i szczegółowy jak edukacja fizyki jądrowej w tropikalnym dorzeczu Amazonki. Co zrobić, by pierwsza pomoc, nie okazała się ostatnią? Myślę, że ten film pokaże wam w dość zabawny sposób jak się zachować w razie „W”. 



Przytoczę jeszcze na koniec regulacje prawne, dotyczące udzielania pierwszej pomocy:

Obowiązek udzielania pomocy reguluje prawo. W Polsce, konsekwencje prawne za zaniechanie takiej pomocy przewiduje art. 162 kk:


§ 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.


§ 2. Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której jest konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach, w których możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego powołanej. 



Pamiętajcie! Udzielanie pierwszej pomocy to nasz obowiązek!
Napisz co o tym myślisz! Skomentuj nas na FB!

niedziela, 1 stycznia 2012

Po sylwestrowe dmuchanie.


Nie lubię policjantów, nie dlatego żeby ich nie lubić i oczywiście nie wszystkich, ale sytuacje takie jak ta dzisiaj, utwierdza mnie w przekonaniu, że nasze podatki się po prostu marnują. 
Po szalonej sylwestrowej nocy, przyszedł moment, w którym pasowałoby wracać do domu.  Jako, że imprezę skończyłem o 4, a wstałem o 13 pomyślałem, że można by iść się przebadać na pobliski komisariat. Byłem w wielkim mieście, jakim jest niewątpliwie Kraków, więc myślałem że będzie to tylko formalność. Na portierni dowiedziałem się, że w Krakowie są 2 „stacjonarne alkomaty***” i akurat w tym wielkim komisariacie go nie ma. Spytałem, więc czy jest możliwość przebadania się NIEstacjonarnym alkomatem, który jest chyba w każdym radiowozie. Odpowiedź zwaliła mnie z nóg. Otóż Pan Policjant stwierdził, że nie mogą mnie przebadać alkomatem z radiowozu, bo te alkomaty są CZYSTO TEORETYCZNE. Sami zinterpretujcie, o co mu chodziło. Polecił mi skierować się do innego komisariatu, gdzie kolejka już była długa na około godzinę.
Myślę, że to, o czym teraz piszę to jednak nie problem z alkomatami, ale z ludźmi. Sądzę, że gdybym przy nich wsiadł do auta i odjechał, a oni po krótkim pościgu zmusiliby mnie do dmuchania i całkiem przypadkiem wydmuchałbym przysłowiowe „zero-pół”, to alkomat z radiowozu przestał by być czysto teoretyczny, a ja praktycznie straciłbym prawo do kierowania pojazdami mechanicznymi, na długo. 



***- google i wikipedia milczą na ich temat

niedziela, 18 grudnia 2011

Tracimy prawdziwą motoryzację

Ceny paliw idą w górę, a naukowcy straszą nas informacjami, o kończących się zasobach ropy naftowej. Z tych powodów koncerny motoryzacyjne zabierają nam motoryzację i dają automatyczno-elektroniczne przyrządy do przemieszczania się z punktu A do punktu B. I mózg i serce nie pozwalają mi tego czegoś nazwać samochodem.

          Wszystko idzie w kierunku automatyzacji. Systemy parkowania, czy automatycznie zamykane klapy bagażnika to w nowych autach już niemal standard, nie mówiąc już o automatycznych skrzyniach biegów. Wszystko, co wymaga od nas jakiegokolwiek wysiłku jest eliminowane. Również nasze bezpieczeństwo po przez wszelkiego rodzaju systemy, jest przekazywane w „ręce” samochodu. W tym miejscu, dla mnie i mam nadzieję dla większości z was pojawia się problem – co robię sam, a co za mnie robi auto? Czy ja prowadzę auto czy auto prowadzi mnie? Kto by jeździł konno, jeżeli koń by o wszystkim decydował? Po za tym, nigdy bym nie pozwolił, żeby to koń decydował o moim bezpieczeństwie. Każdy lubi jak wszystko zależy od niego samego, więc skąd taki trend w motoryzacji, skoro te wszystkie systemy nam tylko przeszkadzają? ABS wydłuża drogę hamowania, a ESP spowalnia nas i w sumie, to ustawia auto „na drodze”. Tylko, że to auto nie wie, gdzie my chcemy jechać i jak oraz co dzieje się na drodze.

          Co z rykiem silników? Producenci samochodów zmniejszają ilości cylindrów, zmniejszają pojemności, wszystko idzie w kierunku oszczędności. BMW M5 od zawsze miała wolnossące serce i nagle ukazuje się „M-ka” z V8 tyle, że podwójnie turbodoładowana. Niby mocy i momentu obrotowego przybyło, ale dalej pozostaje problem turbo, a raczej „turbo dziury” i awaryjności. No, ale rozumiem – spalanie. Tyle, że auta z turbo czy mniejszymi silnikami niekoniecznie palą mniej. Wszystko zależy od sposobu jazdy i od prędkości, jakie osiągamy. Moim zdaniem, jeżeli potrzebujemy auta na autostrady albo trasy, gdzie osiągamy około 100-120 km/h auta z większymi silnikami są lepsze. Mniej się męczą, więc nie trzeba ich będzie tak często remontować, ale również potrzebują mniej paliwa do utrzymania stałej prędkości. Problemy zaczynają się niestety w mieście, gdzie np. 3.0 litrowe V6 bierze średnio 15 l/100km. Dużo? Też tak myślałem, do momentu, w którym dowiedziałem się, że Honda Civic 1.8 i-vtec spala średnio 13l, tak samo jak Hyundai Coupe z 2.0l silnikiem benzynowym. No, ale tak jak mówiłem, dużo zależy jednak od kierowcy.
Swoją drogą, to chciałbym mieć 20 lat, w czasach golfa MK1 czy AUDI quattro, jeździć tymi autami i tankować benzynę tańszą niż woda.

Jakie jest wasze zdanie? Zgadzasz się lub nie, podziel się z nami Twoim zdaniem w komentarzach na FB.


Marcin Krajmas


środa, 7 grudnia 2011

Wyobraź sobie ciemną noc

i siebie w swoim aucie z wywalonym bezpiecznikiem.  Nie masz świateł, które rozjaśniały świat wokół Ciebie i wskazywały Ci kierunek, w którym masz podążać. Nie masz możliwości odpalenia silnika, dzięki któremu możesz poruszać się w kierunku celu. W sumie to jesteś w d… przez jeden wywalony bezpiecznik. My nie jesteśmy tym bezpiecznikiem. Jesteśmy wywalonym bezpiecznikiem, który wyłącza nudę, logiczne spojrzenie na motoryzację i jej absurdy. Rzucimy jasne światło na fakty, obalimy mity, doprowadzimy Cię do tego, co w motoryzacji najlepsze. Dzięki nam, poznasz studenckie patrzenie na świat 4kółek i nie tylko.

 W tajniki tej strony motoryzacji wprowadzi Cię jedyna osoba w naszej redakcji, która rozróżnia segment B od C Bartosz Bajger i jedyna która go nie rozróżnia czyli Marcin Krajmas.

Subskrybuj nas i zmień swój pogląd na motoryzację!


                                                                      Marcin Krajmas